czwartek, 15 marca 2012

Bloger modowy - czyli jak nie zostać lalką Barbie.

Nie wiem czy czytaliście już artykuł „Kasia Tusk kupuje, więc żyje" autorstwa Ilony Witkowskiej i Marty Karaś, o którym będzie mowa. Jeśli nie, to doprawdy polecam. Porusza on bardzo ciekawe kwestie dotyczące blogerów modowych, współczesnego dziennikarstwa i generalnie macdonaldyzacji dzisiejszego społeczeństwa. Pierwsza rzecz, której pominąć nie mogę, to fakt, że autorki tekstu pozwoliły sobie na osobistą wycieczkę pod adresem Kasi Tusk i jej bloga makelifeeasier. I zrobiły to w sposób tak kwaśny, nietaktowny i negatywny, że trudno popełniony artykuł w ogóle robotą dziennikarską mianować. I nie chodzi tu oczywiście o to czy mają rację, czy też się mylą, bo zapewne kwestie, o których mówią ocierają się o szerszy problem XXI-wiecznego wszechogarniającego konsumpcjonizmu, ale o fakt, że ich osąd to hejterstwo w czystej postaci, które szanującym się dziennikarkom po prostu nie przystoi.


Bo co my tu mamy? Z jednej strony słodką jak My little Pony Kasię Tusk, która na swoim blogu skupia się li tylko na rzeczach ładnych, smacznych, miłych i dobrych, co jest właściwie ok, bo nie jest to blog aspirujący do walki o "Pióro Roku" czy "Błyskawicę  Intelektu", natomiast z drugiej strony widzimy dwie, wygląda na to, że ostro sfrustrowane, bez kasy, perspektywy i nadzieji na przyszłość, smutne babeczki, które piętnując współczesne zło tego świata uosobione w postaci Kasi Tusk, po cichu marzą o lekkim, łatwym i przyjemnym życiu, rodem z "Gotowe na wszystko" czy innych popularnych produkcji hollywood, bez stresu, znoju i trudów dnia codziennego. Słabo.



Osobiście nie mam nic przeciwko Kasi Tusk, choć jej bloga z reguły nie czytam, po tym jednak artykule przyjrzałam się mu dokładniej. No i rzeczywiście mamy tu modę, zakupy, dużo słodyczy, filmy, ksiażki, a to wszystko okraszone przyjaznym uśmiechem dziewczyny z sąsiedztwa, która podaje informacje lekkie, łatwe i przyjemne w naturalny zupełnie sposób. Ktoś, kto poszukuje tam rozważań filozficznych tudzież prozy poziomu Reymonta, rzecz jasna zawiedzie się. Taka lekka konwencja tyczy się mniej więcej 3/4 blogów modowych czy lifestylowych w Polsce, których autorki zmagają się z codzienną krytyką w komentarzach anonimowych użytkowników, wyśmiewających ich konsumpcjonizm, pustotę i płytkość. Kasia Tusk jako osoba poniekąd publiczna dorobiła się nie tylko komentarzy anonimów, ale i omawianego właśnie artykułu.

Podsumowując: blogi modowe, to nie jest Przekrój. To właśnie od Przekroju można by oczekiwać pisarstwa na poziomie, ciętego języka, frapującego spojrzenia na rzeczywistość. Tymczasem następuje jakieś kolosalne nieporozumienie: blog modowy jest krytykowany, bo nie traktuje o rzeczach ważnych, a Przekrój zamiast ekstazy literackiej serwuje nam hejterską krytykę na marnym poziomie.

I jeszcze jedna uwaga. Zakładam, że blogerki modowe, dziewczyny studiujące, oczytane, bywające to osoby, które mają coś do powiedzenia. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, aby odkryły choć kawałek swej intelektualnej natury i popełniły od czasu do czasu tekst zabawny, ciekawy, interesujący. Z jakichś powodów jednak ani Kasia Tusk, ani inne dziewczyny tego nie robią. Co być może oznacza, że świadomie chcą pisać li tylko o rzeczach lekkich, jednoznacznie pozytywnych, stricte rozrywkowych, które da się skonsumować równie lekko i przyjemnie, co muffinkę na śniadanie przed wyjściem na uczelnię? Bo przecież taki blog, to dla niejednego właśnie odskocznia od smutków i szarości dnia codziennego. I dla mnie to jest ok.




12 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Blog to odskocznia, chwila przyjemności nieokraszonej smutkami życia codziennego. My Polacy mamy w sobie gorycz, której warto się pozbyć. Nie każdy przecież musi na pytanie - "Co u Ciebie?", odpowiadać - "A, szkoda gadać".

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością mi się to czytało :) Ja myślę, że prawdziwe życie nigdy nie będzie się toczyć na blogu :) świetny post!!!

    perfectstyleandshopping.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. a niech sobie Kasia Tusk piszę o czym chce, co komu do tego, dopóki nikomu krzywdy nie robi czy nikogo nie obraża nie widzę w tym nic złego. Jak się nie podoba to nie trzeba czytać. Każdy relaksuje się w inny sposób i trzeba to uszanować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dosc czesto wchodzilam na bloga kasi i jest taki jak wszystkie inne. Uwazam to czy jest sie corka premiera czy portiera to i tak nie ma znaczenia kazdy moze cos tam tworzyc fajnie by bylo aby mogl ktos jeszcze z tego skorzystac. A my ludzie tacy jestesmy teraz zawisni i zazdrosni na czyjs sukces stad w nas tyle zla:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwazam, że to co bloger pisze na swoim blogu jest jego indywidualna sprawą.
    Dla wiekszości z nas jest to rozrywka i hobby. dla Kasi i jej koleżanki Zosi to również jest zabawa i odskocznia. to, czy ktoś się otwiera na ludzi i opisuje swój cały życiorys, czy raczej nie ujawnia swojej prywatnosci to jego sprawa. Osobiscie bardzo lubie blog Kasi, bo tak sobie myślę, że dziewczyna ma duży dystans do siebie, do swojego bloga i wydaje się byc skromna i sympatyczną dziewczyną. I szczerze mówiąc nie chciałabym czytac na jej blogu rozmyslen filozoficznych czy jakiś mądrości życiowych:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo trafnie to ujęłaś.Mi sie pdooba pomysł Kasi Tusk. Dziewczyna na tym zarabia, ma ładne zdjęcia i pewnie tez w tym kierunku coś rozwinie w przyszłości. Zawsze znajdzie się osoba, któa krytykuje, jeżeli podejmuje się jakieś działania. Wolę 100 razy Kasię Tusk niż córkę Kwaśniewskiego, która swojej własnej inicjatywy nie miała. Pozdrawiam ciepło, Lovingit:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hi there:D U have a great blog:)

    Following you:)
    It'll be sonice, if you follow me back:)

    Have a sparkling day!
    xoxo.

    OdpowiedzUsuń
  8. W zupełności się z Tobą zgadzam..

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo Wam dziękuję za pozytywne słowa i komentarze!

    OdpowiedzUsuń
  10. a co tu mamy? blog starzejącej się desperatki. szczerze współczuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha:))) uwielbiam "starzejącą się desperatkę"

      Usuń
  11. Z jednym się nie mogę zgodzić, mianowicie z tym, że blogi modowe to pochwała konsumpcjonizmu. Bo czyż trzeba całe dnie i wszystkie swoje myśli poświęcać kupowaniu by być modnym? Otóż absolutnie nie. Czy osoba interesująca się modą musi mieć w głowie tylko ją i nic poza tym? Nie wszystkie szafiarki studiują, nie wszystkie są intelektualistkami, ale wiele z nich to osoby kreatywne, twórcze i inspirujące. Możliwe, że oglądam inne blogi od tych, o których pisze autorka, bo mnie bardziej interesują osoby,które nie idą na łatwiznę kupując najnowsze kolekcje i pakując je do szafy, ale te, które tworzą coś modnego same, często ze starych, niepotrzebnych przedmiotów. Więc konsumpcjonizm? Nie. Kreatywność, tworzenie własnego stylu, powalanie stereotypów zwłaszcza jeśli chodzi o wiek- jak najbardziej TAK.

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz zostanie zweryfikowany przed opublikowaniem. Usuwam komentarze obraźliwe, opryskliwe i żenujące, licząc na wymianę zdań na poziomie:)