Refleksja nr 1:
Wciąż daleko nam do wyprzedaży w Berlinie czy Londynie, gdzie ceny spadają nawet o 80%, choć jest coraz lepiej i rzeczywiście wiele sezonowych must have'ów można kupić nawet o 50% taniej. Największe zniżki tyczą się drogich rzeczy.
Refleksja nr 2:
System przymierzania do 5 sztuk odzieży jest strasznie męczący, gdy chciałoby się przymierzyć około 10 i to w dwóch różnych rozmiarach. Co więcej w przymierzalniach wartę pełnią Panowie, jedni bardzo pomocni i sympatyczni, inni jak na zesłaniu, co ma rzecz jasna wpływ na atmosferę zakupów.
Refleksja nr 3:
Denerwująca maszynka, do której trzeba przystawiać torebkę i która w moim przyadku ciągle piszczy, mimo, że torebka jest prawie pusta..
Refleksja nr 4:
W przymierzlniach chyba nikt nie sprząta. W przynajmniej 3 topowych sklepach nie miałam w ogóle ochoty zdjąć butów, a myśl, że jakaś część mojej garderoby spadnie na podłogę przyprawiała mnie o mdłości.
Refleksja nr 5:
W przymierzalniach brakuje dobrych luster. Zazwyczaj spotykamy lustro frontowe i jedno boczne. Brak luster w rogach przymierzalni, które pokazują ubranko z boku i z tyłu. Jedynie H&M i bodajże Monnari ma takie lustra w każdej kabinie.
Refleksja nr 6:
Zdecydowanie profesjonalna i miła obsługa w Berschce, Monnari, Stradivariusie i Venezii. Poprawna w Promodzie, H&M. W pozostałych sklepach żadna. Brak rozmiarówek jest normą, ale niechęć sprawdzenia czy nie znajdą się w magazynie bądź w innym sklepie w sieci - przeraża.
Efekt włóczęgi:
Nadwyrężona lewa stopa i karta kredytowa męża (ups) oraz miła znajomość z kierowcą autobusu, który uprzejmie wysadził mnie koło domu. Wypad zaliczam do udanych.
Co do zakupów - najważniejsze i najfajniejsze to pomarańczowe spodenki. Polowałam na choć jeden neonowy ciuch, bo chodzi mi po głowie taki oto neonowo-kontrastowy look:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twój komentarz zostanie zweryfikowany przed opublikowaniem. Usuwam komentarze obraźliwe, opryskliwe i żenujące, licząc na wymianę zdań na poziomie:)