środa, 13 lipca 2011

Czwartkowa włóczęga

Mam za sobą sklepową wyprzedażową włóczęgę. Zaliczone: Zara, H&M, Berschka, Stradivarius, Pull and Bear, Venezia, Prima moda, Monnari, Benetton, Mango, Parfois, Cubus, Promod, Reserved, Orsay etc.

Refleksja nr 1:

Wciąż daleko nam do wyprzedaży w Berlinie czy Londynie, gdzie ceny spadają nawet o 80%, choć jest coraz lepiej i rzeczywiście wiele sezonowych must have'ów można kupić nawet o 50% taniej. Największe zniżki tyczą się drogich rzeczy.

Refleksja nr 2:

System przymierzania do 5 sztuk odzieży jest strasznie męczący, gdy chciałoby się przymierzyć około 10 i to w dwóch różnych rozmiarach. Co więcej w przymierzalniach wartę pełnią Panowie, jedni bardzo pomocni i sympatyczni, inni jak na zesłaniu, co ma rzecz jasna wpływ na atmosferę zakupów.

Refleksja nr 3:

Denerwująca maszynka, do której trzeba przystawiać torebkę i która w moim przyadku ciągle piszczy, mimo, że torebka jest prawie pusta..

Refleksja nr 4:

W przymierzlniach chyba nikt nie sprząta. W przynajmniej 3 topowych sklepach nie miałam w ogóle ochoty zdjąć butów, a myśl, że jakaś część mojej garderoby spadnie na podłogę przyprawiała mnie o mdłości.

Refleksja nr 5:

W przymierzalniach brakuje dobrych luster. Zazwyczaj spotykamy lustro frontowe i jedno boczne. Brak luster w rogach przymierzalni, które pokazują ubranko z boku i z tyłu. Jedynie H&M i bodajże Monnari ma takie lustra w każdej kabinie.

Refleksja nr 6:

Zdecydowanie profesjonalna i miła obsługa w Berschce, Monnari, Stradivariusie i Venezii. Poprawna w Promodzie, H&M. W pozostałych sklepach żadna. Brak rozmiarówek jest normą, ale niechęć sprawdzenia czy nie znajdą się w magazynie bądź w innym sklepie w sieci - przeraża.

Efekt włóczęgi:

Nadwyrężona lewa stopa i karta kredytowa męża (ups) oraz miła znajomość z kierowcą autobusu, który uprzejmie wysadził mnie koło domu. Wypad zaliczam do udanych.

Co do zakupów - najważniejsze i najfajniejsze to pomarańczowe spodenki. Polowałam na choć jeden neonowy ciuch, bo chodzi mi po głowie taki oto neonowo-kontrastowy look:

Marynarka H&M, koszula H&M, szal Hitzandhitz, torebka Moo Studio, kolczyki Stereostore, buty Deezee, spodnie Promod

Kolorowe marynarki - niestety brak rozmiarówki, można znaleźć za to trencz w dobrej cenie, choć żaden nie przypadł mi do gustu. Sporo jest ciekawych sukienek i tunik, ale kolejki do przymierzalni nawet w środku tygodnia tylko dla wytrwałych. No i nie sposób zajrzeć do wszystkich sklepów jednego popołudnia...Cóż na ten moment, jedna taka wycieczka musi wystarczyć :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twój komentarz zostanie zweryfikowany przed opublikowaniem. Usuwam komentarze obraźliwe, opryskliwe i żenujące, licząc na wymianę zdań na poziomie:)