wtorek, 5 lipca 2011

Szalony Kapelusznik i jego drużyna

Zupełnie nie potrafię pozostać obojętna wobec tematu kapeluszy. A konkretnie kapeluszy w męskim wydaniu. No dobrze –  nakryć głowy w męskim wydaniu, ze szczególnym uwzględnieniem zacnego, znanego w różnej formie od setek lat, kapelusza. Fenomen ronda jest mi nieznany, jednak wrażenie jakie wywiera kompletnie niezapomniane. Oczywiście nie jest to rzecz uniwersalna i nie pasuje każdemu, ale za to odpowiednio dobrana i pewnie noszona daje niespotykany efekt tajemniczości, bądź też nonszalancji, w zależności od tego do jakiego stylu staje się dodatkiem.
Niestety w dzisiejszych czasach, mimo stosów propozycji projektantów, kapelusz wybiera dosłownie garstka mężczyzn, nie licząc starszych panów, pamiętających jeszcze pierwszą połowę ubiegłego wieku.
Znalazłam w swoim otoczeniu dwa przykłady męskiego "kapelusznictwa" w dobrym stylu:

Łukasz przy pomocy kapelusza tworzy zawadiacki, wakacyjny look, dodając sobie chłopięcego, trochę szelmowskiego uroku.

Łukasz: kapelusz H&M, tee H&M, koszula Zara, jeansy Wrangler, butki Zara

Łukasz, mimo że w kapeluszu wygląda świetnie, nie nosi go na co dzień, co więcej chyba nieodwracalnie się go pozbył na rzecz koleżanki, która owe słomkowe cudo pokochała od razu.

Piotr nosi także kapelusz tego typu co Łukasz, czyli borsalino, jednak wygląda w nim zupełnie inaczej: męsko, zawadiacko i zdecydowanie sexy:


Piotr: kapelusz New Era, koszula St. Olivier z second handu, tee h&m, jeansy Rocawear DoubleRPink
, skórzana bransoletka h&m; fotki mojego autorstwa






To nie przypadek, że obaj Panowie wybrali borsalino, jest to najbardziej lubiany i popularny styl kapelusza, zarówno w męskim jak i w damskim wydaniu. Sama jestem w posiadaniu 2 egzemplarzy, które noszę na co dzień.
fot. Piotr Kobiela

Panie mają jednak zdecydowanie większy wybór i odwagę w noszeniu nakryć głowy. Te najlepsze, oglądane na pierwszych stronach gazet, stylizacje są najczęściej dziełem profesjonalistów, ale podobny efekt można z powodzeniem osiągnąć samemu, jeśli tylko mamy wystarczająco odwagi, by nie bać się torpedy spojrzeń i uśmieszków z każdej strony:)




Kapelusz to rzecz wyjątkowa, nie pozbywamy się go po jednym sezonie, tylko pieczołowicie przechowujemy i nosimy, kiedy tylko przyjdzie nam na to ochota. W Wielkiej Brytanii okazją na totalne kapeluszowe szaleństwo są wyścigi konne, czy też publiczne spotkania koronowanych głów, u nas może to być ślub, kulturalny wypad do teatru, czy każde wyjście, które chcemy uczynić wyjątkowym. Na co dzień jednak najbezpieczniejszym wydaniem wydaje się być skromne w formie borsalino, które i tak przyciągnie większość spojrzeń naszego otoczenia.

Na deser kapeluszowa Kaczka Dziwaczka :
księżniczka Beatrice na ślubie Wiliama i Kate


1 komentarz:

  1. mina przy jedzeniu McDonalda..bezcenna..za wszystko inne zapłaci kapelusz :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz zostanie zweryfikowany przed opublikowaniem. Usuwam komentarze obraźliwe, opryskliwe i żenujące, licząc na wymianę zdań na poziomie:)