czwartek, 30 sierpnia 2012

Piwko po królewsku

Po przyjeździe do Zamku i pierwszych wybuchach radości spowodowanych rzutem oka w kierunku ogrodu, gdzie w ciszy i spokoju ludzie oddawali się czynności nam zapomnianej, powszechnie znanej pod nazwą Relaks, rzuciliśmy się w kierunku baru. Na nic nalegania męża, że może chciałby się przebrać, że może to, czy może tamto, skakałam w miejscu jak mały ping pong wołając "Piwko na trawie, piwko na trawie", dopóki nie ustąpił i nie skierował swych kroków ku wyjściu.

Droga do piwnego wodopoju dłużyła się niemożliwie z uwagi na aktywny aparat fotograficzny w rękach mojego męża i maniakalno-obsesyjne zbieranie punkcików na Foursquarze w moim wykonaniu. Gdy jednak dotarliśmy do przytulnego stoliczka na środku trawiastej polany, gdzie na widok zielonego dywanu z koniczynek mokasynki same spadły mi z nóg, okazało się, że marzenie o zimnym, złotym, spienionym napoju chmielowym szybko się nie zrealizuje. Miła obsługa omijała nas konsekwentnie przez dobre pół godziny, dopóki mój towarzysz niedoli nie wytrzymał i resztką sił udał się do Pań kelenrek, błagając o litość. A, że nie lubi chodzić dwa razy, piwek przyniósł dwukrotnie więcej niż normalnie. Toteż tego popołudnia błogi nastrój już nas nie opuścił, a brak dokazującej trzylatki w naszej okolicy przestał w końcu wywoływać mieszane uczucia.

P.S. Ilość zagnieceń na koszuli oraz szerokość uśmiechu mogą być wprost proporcjonalne do stopnia zrelaksowania. Autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za wywołane niniejszym mieszane odczucia. Zdrówko:)














Koszula: Reserved
Chusta: second hand
Jeansy: Reserved
Mokasyny: Reserved
Torba: Desigual
Bransoletka: By Dziubeka

Fot. Pit

środa, 22 sierpnia 2012

The Foto-Bag


Krótko i treściwie:

Proste rozwiązania często okazują się najlepsze.
Bordowa sukienka zalicza się do kategorii "bezpieczeństwo i wygoda" - trochę jak volvo - dobre w swojej klasie. Grzeczna fryzurka, mokasyny i cienki paseczek tylko potwierdzają minimalistyczne zapędy widocznej na fotkach kobitki. A, że ta kobitka to ja, znalazło się też coś, co ten wszechobecny ład trochę przeinacza: torebeczka - futerał na radziecki aparat.
Ku pamięci: przedmioty różnego użytku można wykorzystywać jako gardrobę.









Sukienka: Top secret
Mokasyny: Reserved
Pasek: no idea
Torebka: pchli targ

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Zamek na skale

Pierwszy raz od 3 lat, czyli odkąd w mym świecie pojawiło się dziecko, spędziłam weekend bez niego. Uczucia jakie temu towarzyszyły, wprawiały mnie raz w stan raz euforii, a raz depresji, jednak generalnie przypomniałam sobie, jak to było za czasów, gdy jeszcze mamą nie byłam.

Ponieważ na tę radosną okoliczność przebywania bez dziecka w zasięgu 10m wybraliśmy stylowy Zamek na skale, zdjęć będzie sporo i tym samym uda się nadrobić zaległości blogowe, które w ostatnim czasie poczyniłam.

W kilku zatem ujęciach: tak wygląda miejsce, gdzie można totalnie zwariować od kosmicznej dawki relaksu i świeżego powietrza.


Fotosy: tym razem w większości ja - enjoy:)






























wtorek, 14 sierpnia 2012

Alicja w Krainie Czarów

To co dzieje się przez ostatnie kilka miesięcy, to jakaś akcja w stylu Alicji w krainie czarów. Jak bym wpadła przez wielką dziurę w drzewie do innego świata, gdzie dzień nie ma początku ani końca, a czas pędzi jak Usain Bolt.
A zatem praca, dom, mamowanie, próby odpoczywania i oddechu, raczej nieudane.
Radosną odmianą są coraz bardziej elokwentne wtręty mej pociechy, doskonale podsumowujące zakręconą rzeczywistość zawodowo-rodzinną ostatniego okresu.

Piątek po południu. Popularne centrum handlowe. Idziemy do Smyka zakupić prezent urodzinowy dla kolegi mojej 3-latki, którego odwiedzamy w niedzielę.

Zuza: Mamo ciągniesz mnie.
Ja: Bo się spieszymy.
Zuza: Ale już nie jesteś w pracy.
Ja: Ale mam jeszcze dużo do zrobienia w domu, bo w pracy nie zdążyłam.
Zuza: Dlaczego nie zdążyłaś?
Ja: Bo miałyśmy iść po prezent dla Kapsla na urodziny.
 ***
W sklepie.
Ja: Zuza, co lubi Kapsel, pomóż mi coś wybrać.
Zuza: Lubi Zygzaka. Kupmy mu coś z Zygzakiem i też coś dla mnie.
Ja: Ale przyszłyśmy po prezent dla Kapsla nie dla Ciebie.
Zuza: Ale ja też bym chciała, zobacz taką lalkę.
Ja: Nie kupujemy lalki tylko Zygzaka, może być ten?
Zuza: Nie, wiesz on tego już nie lubi. Kupmy mu tę lalkę, a ja się nią pobawię.
Ja: Zuzia kupujemy Zygzaka i idziemy już.
Zuza: Czemu nie kupisz mi lalki?
Ja: Bo nie mam tyle kasy.
Zuza: Ale przecież właśnie byłaś w pracy..

I tak na okrągło:) Czasami, kiedy zasypiam z nosem na komputerze, śnią mi się rzeczy, które miały miejsce danego dnia, zmiksowane z tym, co produkuje moja wyobraźnia. Potem budząc się rano, nie mam do końca przekonania, co się wydarzyło, a co nie. Trochę jak w pędzącym pociągu, który nie bardzo chce się zatrzymać. Dobrze, że znalazłam resztkę mocy, by chociaż ten mały fragment maratonu zapisać.

fot. Piotr Kobiela
 
 Kiecka: Zara
Biżu: H&M