wtorek, 14 sierpnia 2012

Alicja w Krainie Czarów

To co dzieje się przez ostatnie kilka miesięcy, to jakaś akcja w stylu Alicji w krainie czarów. Jak bym wpadła przez wielką dziurę w drzewie do innego świata, gdzie dzień nie ma początku ani końca, a czas pędzi jak Usain Bolt.
A zatem praca, dom, mamowanie, próby odpoczywania i oddechu, raczej nieudane.
Radosną odmianą są coraz bardziej elokwentne wtręty mej pociechy, doskonale podsumowujące zakręconą rzeczywistość zawodowo-rodzinną ostatniego okresu.

Piątek po południu. Popularne centrum handlowe. Idziemy do Smyka zakupić prezent urodzinowy dla kolegi mojej 3-latki, którego odwiedzamy w niedzielę.

Zuza: Mamo ciągniesz mnie.
Ja: Bo się spieszymy.
Zuza: Ale już nie jesteś w pracy.
Ja: Ale mam jeszcze dużo do zrobienia w domu, bo w pracy nie zdążyłam.
Zuza: Dlaczego nie zdążyłaś?
Ja: Bo miałyśmy iść po prezent dla Kapsla na urodziny.
 ***
W sklepie.
Ja: Zuza, co lubi Kapsel, pomóż mi coś wybrać.
Zuza: Lubi Zygzaka. Kupmy mu coś z Zygzakiem i też coś dla mnie.
Ja: Ale przyszłyśmy po prezent dla Kapsla nie dla Ciebie.
Zuza: Ale ja też bym chciała, zobacz taką lalkę.
Ja: Nie kupujemy lalki tylko Zygzaka, może być ten?
Zuza: Nie, wiesz on tego już nie lubi. Kupmy mu tę lalkę, a ja się nią pobawię.
Ja: Zuzia kupujemy Zygzaka i idziemy już.
Zuza: Czemu nie kupisz mi lalki?
Ja: Bo nie mam tyle kasy.
Zuza: Ale przecież właśnie byłaś w pracy..

I tak na okrągło:) Czasami, kiedy zasypiam z nosem na komputerze, śnią mi się rzeczy, które miały miejsce danego dnia, zmiksowane z tym, co produkuje moja wyobraźnia. Potem budząc się rano, nie mam do końca przekonania, co się wydarzyło, a co nie. Trochę jak w pędzącym pociągu, który nie bardzo chce się zatrzymać. Dobrze, że znalazłam resztkę mocy, by chociaż ten mały fragment maratonu zapisać.

fot. Piotr Kobiela
 
 Kiecka: Zara
Biżu: H&M

2 komentarze:

Twój komentarz zostanie zweryfikowany przed opublikowaniem. Usuwam komentarze obraźliwe, opryskliwe i żenujące, licząc na wymianę zdań na poziomie:)