- Ten, który wie, umie i chce (się ubrać rzecz jasna)
- Ten, który coś tam wie, ale nie za wiele
- Ten który nie wie, ale myśli że wie
- Ten, który nie ma bladego pojęcia, ale chciałby wiedzieć
- Ten, który ma to wszystko w nosie.
Najczęściej spotykany jest model nr 2, czyli normalnie bez szału ubrany facet, unikający skutecznie mega wpadek ciuchowych, ale także nie wyróżniający się szczególnie ubiorem.
Oczywiście, nie trzeba za wszelką cenę poświęcać godzin na dopasowywanie garderoby i nie o tym chciałam napisać. Chodzi o to, że zdarzają się męskie osobniki, które wstają rano, narzucają na siebie cokolwiek i wyglądają jak z przysłowiowego żurnala. To właśnie nazywamy STYLem.
STYL nie jedno ma imię, ale zawsze spełnia kilka warunków:
- jest zaskakująco konsekwentny tzn. nie ma opcji by jednego dnia stylowy osobnik wyglądał "gazetowo" a drugiego już nie. Nie ważne co założy, zawsze jego look rozkłada na łopatki. Chodzi nie o to co nosi, ale jak to robi.
- jego rzeczy są do siebie podobne, a stylizacje pozornie nie wiele różnią się od siebie (wie w czym wygląda dobrze i trzyma się sprawdzonych pomysłów, co mimo wszystko nie wyklucza eksperymentów)
- zdaje się nie dbać o to co ma na sobie, nosi ciuchy z dużą dozą nonszalancji i odwagi, jak gdyby się w nich urodził.
Kilka obrazków ilustrujących moją myśl:
Przykład nr 1. Johny Depp.
Cechy charakterystyczne: luz, kapelusz lub inne nakrycie głowy, lubi okulary.
Nie łudźcie się, nie każdemu taki styl pasuje. No i na pewno nie wielu ma odwagę, by tak się pokazywać wśród ludzi. I to na co dzień.
Lżejsza wersja takiego wyglądu:
Mała uwaga: zapomnijcie o skarpetkach. Mokasyny = brak skarpetek. W ogóle skarpetki są Fe i im mniej je widać w męskich butach tym lepiej. Wyjątkiem jest tylko garnitur.
Przykład nr 2. Barney Stinson czyli bohater serialu "How I met your mother". Po krótce to Człowiek - Garnitur. Nawet jego piżama jest garniturem. Nosi go lekko, jak by miał na sobie t-shirt i jeasy, i wygląda naprawdę naturalnie. Nie jestem doprady fanatyczną wielbicielką garniturów, ale ten męski mundur ma właściwości magiczne i, dobrze dobrany, sprawi, że każdy facet będzie wyglądał atrakcyjnie.
Szczególnie lubię angielski styl marynarki - dłuższa, taliowana, z dwoma rozcięciami z tyłu. Skutecznie wyszczupla, dodaje sporo klasy, wydłuża sylwetkę i sprawia, że naprawdę jest na co popatrzeć.
Rada: wiem, że nikt nie chodzi w garniturze częściej niż 1-2 razy do roku, dlatego też warto zwrócić uwagę, czy garnitur który wisi w szafie od kilkunastu miesięcy (jak nie kilku lat) nadal ma właściwy rozmiar, nie wygląda jak garnitur taty lub (o zgrozo!) dziadka i nie wyszedł z mody przez swój np.: ekstrawagancki kolor. Naprawdę lepiej zrezygnować z garnituru jeśli ma on wyglądać źle - ta część garderoby może nam uczynić tyle samo złego co dobrego. Na marginesie dodam, że w dobrych sklepach z garniturami funkcjonują wypożyczalnie, gdzie dopasowany odpowiednio garnitur możemy spokojnie pożyczyć na weekend a następnie, bez znacznego uszczerbku dla portfela, oddać.
Przykład nr 3 David Beckham czyli jak dobrze wyglądać w sportowych ciuchach.
Nie sądziłam, że kiedyś to stwierdzę, ale jednak: facet może wyglądać dobrze, a nawet bardzo dobrze w szortach kąpielowych w kwiatki. Co więcej: podwinięte rękawy cienkiej koszuli, bermudy 3/4 z kieszeniami, sportowe puchowe kurtki, zwykłe jeansy i koszulka, zamotany na szyi szalik - minimalny wysiłek, maksymalny efekt. No i na pewno nie trzeba być Beckhamem, by tak wyglądać.
Cieszy mnie fakt, że patrząc na męską część modowej wrocławskiej ulicy, coraz częściej jest co oglądać i czym się zainspirować. I nie przekonuje mnie obiegowa opinia, że dbanie o swój wizerunek jest niemęskie - wprost przeciwnie - wzmaga atrakcyjność i budzi ciekawość każdej z nas.





:) Dżonny jak na pirata przystało trzyma pion... jego styl jest jak najbardziej zajebisty i mógłby/powinien stanowić inspirację dla każdego faceta, który chce godnie wyglądać... kapelusze, bandany, skórzane opaski, koszule i kamizelki, no i okulary to trzon jego stylizacji... chociaż i jemu zdarzają się wpadki jak choćby ta: http://www.koktajl24.pl/static/img/gallery/orginal/2kilei0kmnq61n.jpg ...no chyba ze tak miało byc, a ja sie zwyczajnie nie znam :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o przykładowy dobry look/styl dla faceta dla mnie wzorem jest zdecydowanie Chris Cornell. Pomijam oczywiście fakt jego muzycznego geniuszu bo na ten temat mógłbym napisać wypasiony na szejset stron artykuł :) Gość jest jak dobre wino... im starszy tym wygląda/ma się lepiej... kiedy zaczynał karierę reprezentował sobą kwintesencję grandżowego stylu - po prostu wizytówka tego gatunku... długie kręcone pióra...podarte dziny, t-shitry, koszule flanelowe i porozciącane swetry... no i glany... http://images.triplem.com.au/2011/05/25/579308/chris-cornell-soundgarden-rock-news.jpg
Dziś koleś ma prawie 5 dych na karku i myślę, że nie ma faceta, który nie winszowałby sobie wygladać jak on... w jego wieku.. i nie tylko :) http://imgs.sfgate.com/c/pictures/2011/07/06/dd-soundgarden17_0503736089.jpg
http://www3.pictures.zimbio.com/bg/Chris+Cornell+World+Music+Awards+Red+Carpet+_u6ivaE8zcSl.jpg
http://www.theaquarian.com/wp-content/uploads/2011/04/AQ-Cover-Chris-Cornell-1.jpg
No i na koniec pytanie: co sądzisz na temat tego co o modzie ma do powiedzenia „twór” pod tytułem Jacyków Tomasz? … hucznie okrzyknięty naczelnym stylistą RP :))))
http://www.przeploty.pl/wp-content/uploads/2009/02/jacykow3.jpeg
Tomasz Jacyków nie jest dla mnie autorytetem:) Ma raczej freakowe podejście do mody i stylu. Mam wrażenie że się przebiera a nie ubiera, przy czym często (jak dla mnie) wygląda śmiesznie i niemęsko. Nie żebym uważała się za wyrocznię, ale przynajmniej wiem co mi się podoba a co nie - a to o pokazuje Jacyków zdecydowanie mi nie leży.
OdpowiedzUsuń